środa, 30 listopada 2016

Fantastyczne Zwierzęta i Jak Je Znaleźć

Wyjątkowo zwlekałam z wybraniem się na ten film, oglądając kolejne pojawiające się na Instagramie zdjęcia oraz czytając komentarze. Po części było to spowodowane moim brakiem czasu po części jednak obawą, że film nie spełni moich oczekiwań. Jako ogromna Potterhead, która krzyczy dosłownie na każdą wzmiankę o magicznym świecie J.K.Rowling, obawiałam się, że ten film wszystko popsuje. Gdy dowiedziałam się, że powstanie aż pięć części, złapałam się za głowę i przez pewien czas pozostałam w takim właśnie stanie. Gdy się jednak ocknęłam, kupiłam bilety, poszłam do kina i…



Oniemiałam. 

Już na samym początku na moim ciele pojawiła się gęsia skórka, gdy z głośników ryknęła dobrze mi znana muzyka z Harry’ego Pottera. To jednak nic jeszcze nie znaczyło, prawda? Później było już jednak jedynie lepiej i lepiej.

Główny bohater - Newt nie pasował mi do świata magii i wydawał się...cóż, niedopasowany. Do czasu. Już podczas pierwszych kilku minut seansu pokochałam go całym sercem. Nieśmiały, czasami niezdarny wywołuje u mnie natychmiastowy uśmiech na twarzy. No i ten angielski akcent - dosłowna wisienka na torcie. Uwielbiałam to jak Newt odnosi się do swoich zwierząt, szczególnie te momenty w których bronił ich tak zaciekle i prosił, by nikt ich nie krzywdził. To idealnie pokazuje jego charakter i to, że jest po prostu niesamowicie wrażliwym czarodziejem, który nosi serce na dłoni. Co niestety, czasami wpędza go w kłopoty. Mówiąc o tarapatach... To właśnie dzięki nim Newt poznaje kolejnego czarującego bohatera - Kowalskiego. Nie jest on czarodziejem a zaledwie niczego nieświadomym mugolem i być może z tego powodu jego postać jest jeszcze bardziej interesująca. Powiedziałabym nawet, że w pewnym sensie każdy z nas chciałby zostać takim Kowalskim, który jednego dnia z nudnego i szarego świata wkracza do tego, przepełnionego magią. Czy nie na to właśnie liczymy? ;) Przyznajcie się, kto z Was czeka jeszcze na list z Hogwartu? No właśnie. 


Ach, no i Grindelwald! Jak ja oczekiwałam jego pojawienia się na ekranie, rozwinięcia wątku jego romansu z Dumbledorem i tego wszystkiego co się między nimi znajdowało. Niestety, musiałam obejść się ze smakiem, mroczny czarodziej, w którego wcielił się Depp, przewinął się przez ekran przez zaledwie kilka, krótkich minut. Ale od czego mamy kolejne części, prawda? Jedyne co mi się nie podobało to jego wygląd. Spodziewałam się, że będzie odmienny a nie taki...cóż, dziwny. 


Film zdecydowanie był bardziej mroczny i na swój sposób dojrzały. Było to oczywiście spowodowane tym, że nie śledziliśmy już losów nastolatków ale dorosłych czarodziejów. Co, nie ukrywam, było niesamowicie fascynujące. Nie było Hogwartu, nie było sali lekcyjnych ani odejmowania punktów. Zamiast tego dostaliśmy jednak całkowicie nową i wciągającą historię. Jeżeli ktoś z Was jeszcze się zastanawia czy warto się wybrać - zdecydowanie polecam. Film fenomenalny i rewelacyjny.

1 komentarz:

  1. Po obejrzeniu filmu miałam dokładnie takie same przemyślenia! :) Tak bardzo pokochała Newta i jego niuchacza ;), że poszłam do kina jeszcze raz. Z niecierpliwością czekam na kolejne części. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń