czwartek, 30 marca 2017

Post po którym mnie znienawidzicie...

Pewnie wielu z Was nie doczyta nawet tego wpisu do końca, kręcąc z powątpiewaniem głową. Inni wymamroczą pod nosem mało wyszukane przekleństwo i nacisną krzyżyk w górnym rogu przeglądarki. Tych jednak, którzy posiadają stalowe nerwy, zapraszam do czytania. 

Gdy siedziałam dzisiaj w Dziórawym Kotle, grupka dziewczyn 
dyskutowała na temat swojej ulubionej postaci z Harry’ego Pottera. Większość z nich zachwycała się Huncwotami (nie żebym podsłuchiwała czy coś ale siedziałam obok), domagając się osobnej książki, opisującej ich losy. Zaledwie jedna osoba wyłamała się spoza kręgu, deklarując sympatię w stosunku do Snape’a (pozdrawiam jeśli to czytasz). Wniosek jest jednak prosty i widoczny dosłownie wszędzie, wystarczy zapuścić się na dowolną stronę poświęconą Potterowi, forum czy też bloga - Huncwotów wydają się lubić wszyscy. Gdy zaledwie kilka tygodni temu pojawiła się plotka o ekranizacji przygód tej słynnej czwórki przyjaciół, fani oszaleli. Oczywiście z radości. Ja za to przewróciłam oczyma, wyrzucając z siebie najgorsze klątwy z dziedziny czarnej magii jakie tylko istnieją. Co jest ze mną nie tak? Czy jestem mugolką? Postaram się wyjaśnić Wam dlaczego Huncwoci powodują u mnie wyłącznie grymas na twarzy i skąd w ogóle wzięły się moje uprzedzenia. Żeby to jednak zrobić, musimy cofnąć się o kilka lat…

Pamiętacie piąty rok nauki Harry’ego? Jeżeli czytaliście książki lub oglądaliście filmy, na pewno odpowiecie twierdząco. Moment, który interesuje mnie jednak najbardziej to lekcje oklumencji w wykonaniu profesora Snape’a. Coraz cieplej? A może już wręcz niezwykle gorąco? Popatrzmy dalej. Scena, która szczególnie zapadła mi w pamięci i zarazem utwierdziła mnie w moich przekonaniach to ta w której Harry natrafia na wspomnienie profesora Snape’a z jego czasów szkolnych. Mistrz eliksirów podchodził wtedy do egzaminu z Obrony Przed Czarną Magią, a następnie udał się na błonia, by zastanowić się nad odpowiedziami jakie wpisał. Co w tym takiego dziwnego? Już odpowiadam, ponieważ cały sens kryje się w tym, co wydarzyło się później.

Gdy tylko Severus podniósł się ze swojego miejsca, James i Syriusz zastąpili mu drogę. Zamiast rozmowy, Potter od razu chwycił swoją różdżkę i wypowiedział zaklęcie, przywołując Snape’a jego przezwiskiem - Smarkerus. Tym samym odebrał mu różdżkę a następnie spowolnił jego ruchy, wywołując jego upadek. Później nie było lepiej, pojawiły się kolejne wyzwiska - Smark oraz kpiące uwagi. A potem kolejne zaklęcie - chłoszczyć, które spowodowało, że z ust Severusa zaczęła się toczyć piana. Jedyną osobą która naprawdę przejęła się losem przyszłego Mistrza Eliksirów była Lily, która wypomniała Jamesowi znęcanie się nad słabszymi. Dalszy ciąg tej historii był niestety jeszcze bardziej upokarzający, ponieważ Snape wylądował ostatecznie na drzewie, a cała szkoła, a przynajmniej ta część, która była zgromadzona na błoniach, mogła dostrzec jego bieliznę. 

Mój post, chociaż zatytułowany „Huncowci” tak naprawdę mógłby dotyczyć jedynie Jamesa. Być może trochę również Syriusza (kolejne kamienie od fanek sypią się na mnie jak deszcz). Powiedzmy to jednak otwarcie i najprościej jak się tylko da -  uwielbiani przez wszystkich chłopcy byli w swoich szkolnych latach niczym więcej jak zwykłymi „bullies”. Polski odpowiednik „tyrani” nieco mniej mi odpowiada ale mówiąc najbardziej ogólnie chodzi o osoby znęcające się nad innymi, przeważnie słabszymi od siebie. A dla mnie sama idea nękania kogoś jedynie dlatego, że ubiera się inaczej, ma niepopularne poglądy, wygląd czy też w jakiś sposób się wyróżnia, wydaje się po prostu okropna. Nie tylko mnie zdumiało jednak zachowanie Jamesa - również Harry wydawał się być nim wstrząśnięty. Tak bardzo, że nie był w stanie przestać o tym myśleć. Cały czas bronił przecież żarliwie ojca i jego imienia, po tym wydarzeniu nie był jednak pewien czy w ogóle go zna. Sytuacja pochłonęła go do tego stopnia, że zdecydował się o niej porozmawiać z Syriuszem. Dlaczego jednak mnie dotknęło to tak bardzo? Być może dlatego, że doskonale wiem jak to jest być czarną owcą w stadzie, nad którą wszyscy dookoła lubią się znęcać. 

Odkąd tylko pamiętam, niezależnie od etapu mojej edukacji, rówieśnicy za mną nie przepadali. I jest to, uwierzcie mi, najdelikatniejsze określenie tego co działo się przez te wszystkie lata. Nie pasowałam i byłam inna - uwielbiałam czytać i się uczyć, nienawidziłam wakacji, które oznaczały brak szkoły i zawsze pytałam kiedy się w końcu skończą, nosiłam się inaczej, wyróżniałam się i odstawałam. Imprezy omijałam szerokim łukiem, woląc klimat artystycznych kawiarni i herbatę zamiast alkoholu. Miałam swój własny świat - w książkach i na papierze, gdzie przelewałam kolejne pomysły i historie jakie przychodziły mi do głowy. Czasami jednak nie trzeba robić zbyt wiele, wystarczy jedynie być - istnieć i oddychać a komuś i tak nie będzie się to podobało. Cicha introwertyczka jest przecież celem idealnym i zarazem niezwykle łatwym. Podobnie jak Severus dorobiłam się przezwisk, których wolałabym tutaj nie przytaczać. Starałam się wymazać je ze swojej głowy ale to nie znika w jednej chwili. Nawet teraz, gdy czasy szkolne są już dawno za mną, mogę w jednej chwili przywołać wszystkie kierowane do mnie słowa i powtórzyć na głos. Spotkałam się z tymi ludźmi po latach, czasami przez przypadek na nich wpadając, czasami na większych spotkaniach czy też rocznicach. Uśmiechaliśmy się do siebie jakby nigdy nic - ja cały czas jednak pamiętam. I niestety będę pamiętać dalej.  



8 komentarzy:

  1. Zaczęłam pisać bardzo długi komentarz o szykanowaniu w latach szkolnych, ale zdałam sobie sprawę, że to nadal ma miejsce. Bo nie masz ciała modelki, bo masz inne zainteresowania...
    Co do Huncwotów, chciałabym zobaczyć ich pracę włożoną w naukę animagii specjalnie dla Lupina, a najbardziej czasy pierwszego Zakonu Feniksa ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy w ogóle powinnam odpisywać, bo pani powinna się uczyć :D Powiem więc krótko - tak jak napisałaś, prześladowanie dzieje się niestety cały czas i każdy, nawet jakiś kompletnie abstrakcyjny powód jest dobry...

    To rzeczywiście mogłoby być ciekawe, pod warunkiem, że nie poświęciliby całego filmu jedynie ich "wyczynom" bo tego bym chyba nie zniosła :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Doszłam do tych samych wniosków, ale sporo osób uczestnicząc w takich sytuacjach widzi tylko w nich nieszkodliwą zabawę. Tata Harry'eo przez całą serię był gloryfikowany, a wystarczyło jedne wspomnienie Snape'a, żeby zobaczyć, że nie był wcale taki cudowny. Miałam podobnie do ciebie, dorobiłam się kilku przezwisk w podstawówce, czy gimnazjum, na szczęście ludzie w liceum mają już inne podejście, ale fakt, że nie miałam łatwo sprawił, że teraz jestem o wiele lepszą osobą i sama nigdy nikogo nie wyśmieję, więc finalnie nie chciałabym niczego zmieniać ze swojej przeszłości.:)
    Pozdrawiam!

    http://oddam-ci-ksiazke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, jedynie Ci, których to dotknęło wiedzą jak to jest i zdecydowanie nie traktują tego jako "niewinnej zabawy". Co z tego, że to zaledwie dzieci - nastolatkowie skoro pamięta się to na całe życie a przynajmniej na większość? To nie rozgrzesza nikogo ;)

      Usuń
  4. Ja też znam to z autopsji i też być może dlatego Huncwoci (i zachwyt nimi) mnie mocno irytują... A najbardziej chyba Lupin, bo James i Syriusz to były takie "osiłki", które być może nie wiedziały jaką krzywdę robią Severusowi i pewnie innym. A Lupin wiedział, a i tak biernie się przyglądał - zdawał sobie sprawę z tego jacy są podli i jak bardzo krzywdzą i nie zareagował. Chociaż nie - najbardziej irytują mnie Syriusz i James, ale do Lupina mam największy żal. Mimo, że później (w tak zwanym "dorosłym życiu") wszyscy trzej opiekowali się Harrym i starali o niego dbać, to i tak nie zapomnę im tego, że życie innego dziecka doprowadzili do ruiny. Ja myślę, że to głównie przez lata znoszenia takiego traktowania Severus był mrukliwym, samotnym, nieszczęśliwym facetem przez całe życie - nie przez biedę w domu czy tam inne takie, bo z tym sobie człowiek może poradzić. Ze znęcaniem się przez lata - raczej nie, a na pewno nie w samotności. Ja bym film i tak obejrzała, ale wolałabym jednak popatrzeć na ich dobre strony, bez poruszania przykrych wątków, bo to nic nie zmieni w tym, jak odbierają ich fanki. Fanki prędzej skrytykują przekłamany film ( ;) ) niż bohaterów. A ja chodzę do kina dla przyjemności, więc wolałabym popatrzeć na miłe i dobre rzeczy a nie na znęcanie się i wygłupy smarkaczy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z tobą w 100%. Ani James ani Syriusz nie byli święci, a mimo to są przez całą serię gloryfikowani. Snape z kolei, nie ma tak dużej ilości fanów, a to nie on był tym złym. Smutne jest to, że problem dotyczący gnębienia, pokazany w książce ciągle ma miejsce w wielu szkołach. Bardzo mi przykro że Ciebie również on dotknął.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry (jestem chyba dużo mlodsza).Może zaczęłaby Pani pisać na Wattpadzie? (aplikacja w której można pisać opowiadania i je czytać)
    Jeśli ma już Pani konto,przepraszam.Jeśli nie, powinna Pani zacząć.Szybko się Pani wciągnie i zdobędzie mnóstwo czytelników.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej:) Przede wszystkim nie "pani" i nie tak oficjalnie :D Założyłam tam kiedyś konto za namową jednej osoby z IG ale w sumie skończyło się na jednym rozdziale opowiadania. Wolę pisanie do szuflady :)

      Usuń