środa, 12 kwietnia 2017

Fantastyczne Zwierzęta - premiera na DVD i Blu-Ray

Po raz kolejny przekonuje się o tym, że czas płynie niespodziewanie szybko. Zaledwie kilka miesięcy temu opisywałam Wam moje odczucia po obejrzeniu Fantastycznych Zwierząt w kinie a wczoraj byłam w stanie powtórzyć swój seans, tym razem w domowym zaciszu. Nie będę udawać, że nie oczekiwałam tej premiery, bo wszyscy doskonale wiemy, że byłoby to kłamstwo. W dniu, gdy Fantastyczne ukazały się w sklepach rzuciłam wszystko i popędziłam w kierunku półek. Przygotowałam już sobie w głowie formułkę na wszelki wypadek, gdy okaże się, że mojej wymarzonej płyty jednak nie ma, na szczęście nie musiałam jej stosować (w akcie desperacji miałam zamiar zastosować Imperio ale sza, nikomu o tym nie wspominajcie!). 


Swój wieczorny maraton rozpoczęłam od włączenia filmu (zaskoczenie, prawda?). Nie jestem w stanie ocenić dubbingu, ponieważ zawsze wyłączam polską wersję, posiłkując się jedynie napisami. Film jednak wgniótł mnie w łóżko i jak za pierwszym razem, niesamowicie przypadł do gustu. A może nawet bardziej? Byłam w stanie obejrzeć go w końcu w całości, ponieważ w kinie…Cóż, należę do tych osób, które w pewnej chwili zrywają się z siedzenia i mamrocząc pod nosem „przepraszam, bardzo przepraszam” lawirują między lasem nóg i kierują się do łazienki. Tak się kończy picie przed seansem ;) Tym razem nie miałam jednak takich problemów i mogłam od początku do końca śledzić historię Newta i jego kolejne przygody. Mówiąc szczerze, nie przeszkadzał mi nawet tak bardzo widok Grindelwalda ale być może było to spowodowane moimi emocjami (dzikie podskoki i okrzyki) lub tym, że po prostu wiedziałam już co zobaczę. Newt, zupełnie jak za pierwszym razem, skradł moje serce, podobnie jak jego urocze zwierzaki (tak, tak Nieśmiałek dalej rządzi). 

Film nie jest jednak jedyną rzeczą jaką znajdziemy na płycie, gdy więc skończyłam swoje wspominki, przeszłam do dodatków. Muszę przyznać, że uwielbiam odkrywać niespodzianki jakie czają się na płytach i za każdym razem wzdycham, gdy nie ma żadnych (niestety, niektóre filmy pojawiające się na rynku europejskim są pozbawione dodatków, nie wiem jaki jest powód ale spotkałam się z tym kilka razy dlatego gdy jest to możliwe kupuję wersje amerykańskie. Na szczęście w tym przypadku nie musiałam) Na pierwszy ogień poszły sceny, które zostały usunięte z filmu. 11 krótkich materiałów filmowych momentalnie wywołało na mojej twarzy szeroki uśmiech (z którym tkwiłam gwoli ścisłości przez większość czasu.) Z ciekawostek warto podać, że w jednej ze scen, która nie ukazała się w filmie, możemy poznać hymn szkoły Ilvermorny w wykonaniu Tiny i Queenie. Powinien się on pojawić po fragmencie, gdy Newt kłóci się z Queenie o to która czarodziejska szkoła jest najlepsza na świecie, nie wiem jednak czemu ktoś doszedł do wniosku, że lepiej będzie go wyciąć.

Następny z dodatków nazywa się „Before Harry Potter: A New Era of Magic Begins!….” i jest to typowe, jak ja to nazywam, zaglądanie za kulisy. Możemy się w nim dowiedzieć jak pracowało się poszczególnym osobom na planie, jak wyglądało kreowanie ich postaci, dobieranie aktorów do ich ról czy też sam w sobie powrót do czarodziejskiego świata po latach przerwy. Najważniejszą osobą jest tu oczywiście J.K.Rowling, bez której nie powstawałaby nawet jedna scena oraz reżyser David Yates, którego znamy już z poprzednich filmów o Potterze. Nie brakuje oczywiście również ekipy, która wspomina swoje pierwsze spotkanie czy też moment w którym poznali pisarkę. Na płycie znajdziemy również kategorię „design”, która nie ukrywam, zawsze wzbudzała moje zainteresowanie. Ci, którzy sądzą, podobnie jak na początku Eddie Redmayne (Newt Scamander), że plan filmowy Fantastycznych Zwierząt składa się wyłącznie z zielonego tła, będą mile zaskoczeni. Wiele z lokalizacji zostało wybudowanych naprawdę a nie jedynie stworzonych komputerowo, podobna sprawa ma się z rekwizytami. Ezra Miller (Credence) był zaskoczony dbałością o detale, ponieważ dopilnowano, by wszystkie rekwizyty były dopracowane w stu procentach, nawet jeżeli kamera nie miała ich zarejestrować (np. gazeta schowana w szufladzie.) W filmie wspominano również o wspaniałym duecie Minalima. Jeśli śledzicie mój Instagram pewnie zauważyliście, że zamówiłam sobie od nich jedną z książek i momentalnie się w niej zakochałam. Jest to firma, która w całości odpowiadała za grafikę pojawiającą się na plakatach w filmie czy też gazetach. 

Osobną i równie interesującą kategorią są „postacie”, które grają przecież jedną z ważniejszych ról w filmie. Nigdy nie ukrywałam, że moim ulubieńcm jest słodki Nieśmiałek, który nieustannie chowa się w płaszczu Newta. Oprócz sympatycznego, zielonego stworka możemy obejrzeć również materiał o Demimozie, Niuchaczu, Buchorożcu czy też Gromoptaku.

Fantastyczne Zwierzęta to obowiązkowa pozycja na półce każdego Potterhead. Mnie zdecydowanie nie trzeba było dwa razy namawiać do kupna. Jedyne pytanie jakie mogę sobie zadać to - gdzie to wszystko trzymać? ;) Przydałaby mi się magiczna walizka Newta w której mieściłoby się dosłownie wszystko. 


2 komentarze:

  1. Niestety nie mam tylu funduszy, żeby kupić sobie film, ale nie powiem, jestem ogromnie ciekawa tych dodatków.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio oglądałam Fantastyczne Zwierzęta, przyjaciel widząc co oglądał napisał mi zakończenie. :) Zabić, czy zabić??????? @rozczytane

    OdpowiedzUsuń