czwartek, 3 sierpnia 2017

Darmo oddam

Masz konto na Instagramie? Super. Pewnie dodajesz też jakieś zdjęcia. Śledzisz kilka osób? Jeszcze lepiej. A robiłeś może kiedyś rozdanie? Nie? W takim razie nie wiesz NICZEGO o tej aplikacji.



Patrzysz z podnieceniem jak liczba obserwujących Twoje konto nieustannie rośnie. Duma - to uczucie całkowicie Cię rozpiera. Czasami czujesz się tak jakbyś unosił się nad ulicami. Zakładając konto nie spodziewałeś się, że wejdzie na nie chociaż jedna osoba. 

A tu BUM. 

Zaczynasz się zastanawiać jak powinieneś podziękować tym wszystkim ludziom. To w końcu miłe, że poświęcają swój wolny czas na czytanie i oglądanie tego co dodajesz, prawda?

No właśnie.

Wymyślasz więc nagrodę, piszesz krótki regulamin i robisz zdjęcie. 

Dodajesz. 

Podczas rozdania dzieje się wiele rzeczy, niektóre z nich są jednak tak dziwne, że całkowicie przekraczają jakąkolwiek logikę. Wtedy też objawia się kilka typów obserwujących…

-Pan „jesteś ale Cię nie ma” czyli typ, który obserwuje Twój profil ale nigdy ale to NIGDY się na nim nie udziela. Nie zostawił jeszcze ani jednego serduszka i nigdy niczego nie napisał. Jest ale równie dobrze jakby nigdy go nie było. Duch. Aktywuje się oczywiście w czasie rozdania.

-Kolejny typ to „ja tu tylko przejazdem”. Wpada na Twój profil, ponieważ organizujesz konkurs. Bolesne ale niestety prawdziwe. Gdy tylko opublikujesz wyniki rozdania, gość rozpłynie się zupełnie jak duch. Gdy będziesz robić kolejne rozdanie oczywiście wróci. Ale tylko na chwilę…Największa zmora wszystkich urządzających konkursy i rozdania. Zabawnym jest to, że Ci ludzie sądzą, że nie widzisz ich nieustannego skakania. Z mojego doświadczenia powiem tyle - blokować, blokować i jeszcze raz blokować. 

-Warto wspomnieć jeszcze o typie „pinćset razy”. A dlaczego taka nazwa? Bo udostępnia Twoje konkursowe zdjęcie pięćset razy pomimo tego, że wyraźnie zaznaczyłeś, że to nie ma żadnego znaczenia a losowane będą nicki. Najwyraźniej dalej nie dotarło. 

-Jest też oczywiście typ profili, które denerwują większość ludzi czyli „konkursowicze”. Na ich profilach nie uświadczysz niczego więcej jak same konkursowe zdjęcia. Gdy tylko pojawi się jakieś rozdanie, od razu o tym wiedzą. Nie wiadomo w sumie kim są, bo nie dodają niczego od siebie. Przeważnie również znikają po ogłoszeniu wyników. 

-A i jeszcze oczywiście „negocjatorzy”! Chcesz im podarować coś z dobrego serca. Całkowicie za darmo. Rzecz na którą wykładasz pieniądze z własnej kieszeni. Pokrywasz też koszty przesyłki i kuriera. I co? I nic, bo to nie ma znaczenia. Bo oni negocjują. Taka nagroda im nie odpowiada. Nie będą brali udziału. Wolą coś lepszego. I oczywiście zamiast po prostu obojętnie przejść obok rozdania oni będą Cię o tym informować. Często pojawią się też żale, skargi i zażalenia. Bo to nie, bo tamto też nie… „Wziąłbym udział ale nie wezmę, bo…” i tutaj zaczyna się długa lista oczekiwań. Serio? Może zostałam wychowana inaczej ale jeśli ktoś chce mi coś dać całkowicie za darmo nie wydziwiam i nie mówię mu, że zamiast książki mógł się wysilić na nowe Ferrari. 


-Ciekawą grupą są również „aaaa w sumie to…”. Zadziwiające jest to, że są to osoby, które wygrały (!) rozdanie, pokonując ogromną liczbę osób i zdobywając wymarzoną nagrodę. Kontaktujesz się z nimi, by powiadomić ich o tym wspaniałym fakcie, sądzisz, że się ucieszą. Przecież właśnie o to w tym chodzi, prawda? No nie do końca. Jak się okazuje wygrany nie cieszy się za bardzo a mówiąc szczerze w ogóle się nie cieszy, okazuje się, że mu nie zależy i nie chciał nawet wygrać (!). To po kiego czorta w ogóle brał udział i zgłaszał się skoro nie chciał wygrać? 

-Na końcu, również w grupie wygranych, znajdują się „tajniacy”. Dlaczego taka nazwa? Ano dlatego, że nie podadzą nam żadnych danych osobowych i musimy wyciągać je z nich dosłownie siłą. Na pytanie o adres do wysyłki kręcą, nie odpisują a następnie pytają czy to na pewno konieczne. Być może pracują w FBI i boją się, że ich dane dostaną się w niepowołane ręce, nie mam pojęcia. Strach się bać. 

Oczywiście są również „normalni obserwujący”, którzy są z Tobą jedynie dla tego co publikujesz i nie patrzą na to, by jak najszybciej uciec po tym jak zakończysz konkurs :)


3 komentarze:

  1. O rany jak ja dobrze to znam. Od siebie dodałabym jeszcze takich, którzy pytają o wyniki minutę po zakończeniu rozdania. Oni też są godni wyróżnienia.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zacna grupa wyleciała mi całkowicie z głowy :D

      Usuń
  2. Niestety znam takich ludzie, ale definitywnie daje sobie z nimi radę. Co do faktu, że konkurs im się nie podoba? To po co wyrażają swoje zdanie na ten temat? Jest pewnie mnóstwo osób, które ucieszy to, że mogą wygrać jakąś rzecz. Jak ja nie mam ochoty na konkurs to po prostu nie biorę w nim udziału i tyle.

    OdpowiedzUsuń